Skip to Content Skip to Search Go to Top Navigation Go to Side Menu


"czytam patrzę inspiruję się..." Category


<święta, święta, święta>


czwartek, grudzień 24, 2009

        Wstałam oczywiście koło południa. Leniwa kawa, muzyczka, tulenie, głaskanie… czyli dłuuugie wychodzenie z pościeli :)
        Pełen spokój, relaks, bez pośpiechu, spięcia i nadęcia bo podobno jaka Wigilia taki cały rok :D
        Ogarnęłam nieco parę kątów, wyszykowałam siebie i mężczyznę…
        Choinka: brak
        Wypieki: brak
        Mycie okien: brak.
        Prezenty: w większości są ale też nie specjalnie się spisałam…
        Ale jednak mamy z Tomkiem jedną świąteczną tradycję - na święta dezerterujemy :)
        Raz nawet udało się uciec przed Wigilią! (właśnie z sentymentem przeglądamy zdjęcia z tego wypadu) ale tym razem jakoś nie wszyło, więc musimy się z tym zmierzyć.
        No nic, może kiedyś jakieś babe nada tym świętom wyższe znaczenie albo przynajmniej zmobilizuje nas do wstawienia tutaj “drzewa” ;) a tymczasem za chwilę trzeba będzie startować na pierwszą z dwóch Wigilii…
        Byleby przetrwać do jutra;)

        WESOŁYCH I SPOKOJNYCH WSZYSTKIM

        p.s. 1: tak mi się przypomniało, że w zeszłym roku o tej porze też tutaj pisałam o dziecku… czyli potwierdza się reguła, że kto dużo mówi ten mało robi… ;)

        p.s. 2: tradycyjnie (bo podobno dobrze jak jest tradycyjnie) załączam mój świąteczny kawałek
        A macie. Aż do znudzenia.
        :))

Efieszet przy mikrofonie


sobota, kwiecień 18, 2009

      Cenię polskie „kawałki” za teksty, które często są dobre, które często są TREŚCIAMI. W porównaniu z anglojęzycznym bełkotem wypadają naprawdę świetnie.
      Cenię teksty Fisza za fantastyczne gry słowne, pełne emocjonalnego ekshibicjonizmu, dowcipu i ciągłego zdziwienia światem. Fisz wychodzi poza getto osiedlowych historii w których naprężeni i upaleni ziomale rozprawiają o trudach życia w szarej rzeczywistości. To artysta pozbawiony samochwalstwa i pozy, tak wszechobecnej w hip hopie. Muzycznie to też zupełnie inna jakość.

      Totalnie zapadam się w te płyty – od powolnego rozkręcania się do ekscytacji. Wierzę w jego twórczość bezgranicznie. Jestem absolutnie bezkrytyczna dla tego co wydał dotychczas, bo nie ma w tym słabych miejsc.

      Osobiście sprawdziłam, że live wypada tak samo ŚWIETNIE o ile nie lepiej.
      Nie przepadam za halowymi koncertami i stąd też grupy typu Tworzywo Sztuczne mają u mnie sporą przewagę już na starcie nad np. Madonną. Jeśli już idę na koncert chce widzieć artystę, chce słyszeć jak łapie oddech, zobaczyć że się poci… Chcę móc spojrzeć w oczy każdemu z muzyków i usłyszeć całym ciałem to co grają.

      Dodam jeszcze, że bity Emade i zmysłowe rozleniwienie w wokalu Fisza, to cudownie seksowne połączenie… Moja „nocna” :) składanka: Superfrajer, Sznurowadła, Loff, Zapomnij, Idzie miłość, Iron Maiden, Heavi Metal, Dynamit, Narkotyk…

      Pierwszy raz usłyszałam i zobaczyłam Fisza w tym kawałku: Polepiony. Wydanie tej debiutanckiej płyty wielu uważa za moment przełomowy historii polskiego hip hopu.

      Klika innych klipów: Warszawka , Sznurowadła, Nie bo nie, Heavi Metal, Tajemnica. A tutaj Panowie Waglewscy w komplecie.

      Ostatnia płyta Fisza „Heavi Metal” różni się nieco od wszystkich wcześniejszych. To płyta melodyjna i elektryczna zarazem. Jestem wielką fanką tego krążka.

      —————-

      [...] Potrzebuję iluzji, złudzeń jak powietrza
      Bo nie mogę przestać pompować mego serca
      Wdychać i wydychać i być świadkiem samego siebie
      Widzieć jak idę, jak mówię albo bezczynnie stoję jak mebel
      Zanim trawa porośnie na mym grobie mam pewne wątpliwości
      Nie lubię ciemności, niskich temperatur ani zimnych kobiet
      Martwy punkt, ale nie w lusterku tylko gdzieś tam w sercu
      Ja chcę specjalnych efektów, chcę kolorów bez zakłóceń

      To ja chcę ustać o własnych nogach i rozdziawionych ustach
      Bo jestem furiat oczekujący cudów
      Chcę prawdziwej fabryki snów, a nie znów marnej podróbki Hollywood’u
      Czy będzie happy end, trzeba pytać reżysera
      By żyć wiecznie wystarczy nie umierać [...]

      Furiat, Heavy Metal

O tym, co mężczyzna może powiedzieć o kobiecie…


sobota, kwiecień 19, 2008

        Jest już tak na tym świecie, że trudno oczekiwać od wszystkich mężczyzn tego, by pięknie do nas i o nas mówili. Są jednak tacy, którzy potrafią. I te smaczne kąski, które wpadną w moje ręce będę tutaj serwować. Kto wie, może zainspiruję jakiegoś Pana…

        Pierwsze danie, wytrawne:
        „Jej ogromne skupienie rozdmuchiwało niejako intelektualny ogień jej partnerów (…). Jak katalizator uaktywniała moje procesy myślowe. Mogła niszczyć życie i małżeństwa, lecz jej obecność była ekscytująca. Czuło się w niej iskrę geniuszu. Rosło się w jej obecności”

         

        Paul Bjerre o Lou Andreas – Salomé

Londyn – artystycznie pożywny


piątek, styczeń 11, 2008

Chciałabym tym wątkiem rozpocząć dział, który pozwoli mi pokazać siebie w jeszcze inny sposób niż robi to poezja. Dodatkowo też utrwali to, co ważne dla mojego intelektu i duszy.

Londyn nie zrobił na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia, jednak ponieważ jestem fanką wszystkiego, co w sztuce powstało w XX wieku a w szczególności nurtu zwanego Pop-artem, to miasto okazało się mieć dla mnie kilka ciekawych propozycji.

Nie będę tutaj wypisywać miejsc, które znajdziecie w każdym przewodniku, ale jeśli ktoś jest zainteresowany sztuką współczesną powinien odwiedzić galerie Tate Modern.

Jest tam zakątek poświęcony twórczości And’ego Warhola – przyznam, że zbliżałam się do niego z wypiekami na twarzy – to tak jakby pójść na festiwal, gdzie występuje wiele zespołów ale ty czekasz na ten jeden, twój ulubiony – to taki właśnie moment.

Andy był przede wszystkim rysownikiem, ale też malarzem, krytykiem i reżyserem filmowym.
Dla mnie jednak istotne są jego ilustracje. Kilka poniżej:

coca-cola_small1.jpg warhol_fonda_small1.jpg

warhol_elvis_small.jpg warhol_marilyn_small.jpg

Tematyka jego prac ściśle wiąże się z konsumpcjonizmem - jedzenie, pieniądze, ubrania, samochody… Do tego wykorzystuje amerykańskie symbole takie jak Elvis czy Myszka Miki. Wszytko to razem, z latami 60-70 tymi w tle powoduje, że nie jestem w stanie oprzeć się twórczości Warhola

“Wspaniałe w tym kraju jest to, że Ameryka zaczęła swą tradycję tam, gdzie najbogatsi konsumenci kupują zasadniczo te same rzeczy co najbiedniejsi. Możesz oglądać telewizję i zobaczyć Coca-Colę i wiesz, że prezydent pije Colę, Liz Taylor pije Colę i pomyśl, że ty też możesz pić Colę. Cola to Cola i za żadną sumę pieniędzy nie kupisz lepszej Coli od tej jaką pije bezdomny na rogu. Wszystkie Cole są takie same i wszystkie Cole są dobre. Liz Taylor to wie, prezydent to wie, bezdomny to wie i ty to wiesz”

Poza Endym i sztuką współczesną Londyn wspominam również smakiem bekonu i ciastek z serii flapjack :)

I tak mój urlopowy pobyt w tym mieście zaowocował piękna galerią zdjęć w salonie i drugim kotem :) [Turecki Van – rasa bardzo popularna, jeśli nie w całej Anglii to na pewno w Londynie]