-
kradnę Go po kawałku
w taki sposób jest mi łatwiej
i nikt nie zauważa jak Go ubywa
tam, po drugiej stronie
składam potem te kawałki
w zaciszu swojego pokoju
wolnych chwilach
uprawiam nad nimi czary
z dnia na dzień przybywa mi rumieńców
- już mogę spojrzeć mu w oczy
niecierpliwie i pośpiesznie
dopełniam czynu
na końcu tej pracy
czeka mnie pieszczota Jego rąk
i słowa
już tylko na własność moją osobistą