Skip to Content Skip to Search Go to Top Navigation Go to Side Menu


"napisane dawno temu" Category


***


sobota, czerwiec 7, 2008

      nie nadam ci imienia synku

      w tej rozmowie
      zbyt szybko zakończonej
      z mężczyzną całkiem już
      w tej historii nieistotnym
      uzgodniliśmy
      że oszukamy czas o jedno istnienie

      układam się do snu
      lżejsza o jedno
      ciche serce

***


niedziela, maj 25, 2008

        nakarm swoje ego
        proszę bardzo
        ile chcesz razy
        mogę nie patrzeć
        lub patrzeć i błagać
        mogę krzyczeć
        mogę być tragiczna
        dramatyczna
        mogę być żałosna
        mogę nie być
        - to twoje przedstawienie

        po wszystkim, jak zawsze
        skrupulatnie zatrę ślady
        nałożę szminkę
        przeczeszę włosy
        moja umiejętność zapominania
        wciąż mnie zadziwia

        mocno tulisz
        to “nie moje” ciało
        - ciii, nic się nie stało…

Wierzę w Ciebie


sobota, luty 2, 2008

      wierzę w Ciebie agresywnie
      w każdym geście
      gotowym do obrony

      wierzę w Ciebie szlachetnie
      dorabiając sobie ideologię
      do każdego Twojego posunięcia

      wierzę w Ciebie cierpliwie
      ślepa na pomyłki
      a gdy są zbyt natarczywe
      wystarczy, że odwrócę twarz

      wierzę w Ciebie
      bo gdy upadasz
      zawsze potem podnosisz poprzeczkę

      wynoszę Cię do godności egipskich bogów
      gdy kolejny raz wystawiasz
      swoje ciało do walki -
      w moim tańczą motyle
      [!]

      * kawałek jest rzecz jasna średni - łagodnie rzecz ujmując. Jest infantylny i płytki. Ale wrzuciłam go tutaj by pokazać jak ja pięknie potrafię wierzyć w mężczyzn! Ten, który obecnie jest u mojego boku, często zarzuca mi właśnie brak wiary… w Niego. Mylisz się kochany bardzo ale o tym będzie innym razem… :)

      ehh… napisałam to dawno temu dla pewnego sportowca… ;) Sportowiec miał/ma na imię Marcin, choć nie mam pewności czy nadal biega… bo tak szczerze, to nie był w tym za dobry… i chyba to jest w tej historii najbardziej warte sentymentalnego wspomnienia :)

***


niedziela, listopad 18, 2007

        W środku nocy
        wyrwany nagle ze snu
        szeptasz
        że podarujesz góry i morza
        że czeka mnie piedestał
        i najczystsza prawda

        A ja nie wierzę w obietnice
        bo pełne są zbyt łatwych słów
        Może  kiedyś…
               gdzieś…
                 przypadkiem znów…

        A ty na to
        że tak nie można
        że lata już nie te
        i pusty dom

        Głupcy zakochują się szybko
        w bezmyślnym pośpiechu
        i z sercem na dłoni
        mówią o wieczności
        zapominając
        że nie każdej miłości
        zegar odmierza czas

poe-tyka


środa, listopad 7, 2007

        W anioły nie wierzę postanowiłam dziś
        Halinko moja droga, pora nam iść
        Twe wiersze mam w sercu, wolność i Jego
        On czasem rozbawi, wystarczy na podróż

        tańczyć nie leżeć będę i pić
        mówić za dużo, nawet i tyć
        będę się kochać i śmiać
        chcę zapomnieć
        i potem tak trwać

        zapukamy - otworzą
        walizki mamy dwie
        zapytamy - przeproszą
        i powiedzą, że nie

        Historia ma początek
        na Tobie i Mnie
        bez żadnych obaw, dzień pachnie bzem
        bose mamy stopy, ale twardy sen

***


piątek, wrzesień 21, 2007

    Próbuję odgadnąć
    dlaczego skazałeś mnie 
    na tego człowieka…
    Obcy całkiem
    kradnie mi powietrze
    w tym mieszkaniu
    zdecydowanie za małym
    dla nas dwojga.

    Rozdajesz karty
    i nie pytasz o zgodę
    grzeszników tłumnie 
    przepełniających kościoły,
    klękających w pretensjach.

    Jestem tu, bo boję się jego kroków
    i mojej bezradności
    wobec ostateczności tego rozdania

***


piątek, wrzesień 14, 2007

O wschodzie słońca
w godzinę przed krzykiem zegara
poranny niepokój
na ptasich piórach
przysiada za oknem

Zbudzony Twój zapach
znów wabi i przyzywa

Za nami noc miłosna
- jak przeczucie piękna

Noc, która ma ambicje

***


wtorek, wrzesień 11, 2007
    Nie umiesz kochać
    - powiedziałeś w drzwiach
    Cóż…
    Ale umiem pożądać, o tak!
    I przyjaźnić się umiem doskonale.

    Moją złotą rybką byłeś
    Listem do Świętego Mikołaja
    - ale z tego się wyrasta

    Dzisiaj samotność moją
    przerywają twoje telefony
    niecierpliwe i czułe
    - niepotrzebnie…

list do M


poniedziałek, wrzesień 10, 2007

nie jest mi Pan dany do pocałunku
bolą mnie juz palce od gaszenie świeczek
które Pan ciągle zapala
trochę zrozumienia proszę Pana
przecież mnie ta fascynacja Panem męczy
wciąż obok Pana, jak anioł z odrzuconym ciałem kobiety
może mnie Pan obdarzyć swoim smutkiem
a ja go przyjmę jak dar największy
ale niech Pan już nie zapala tej świecy
jak ja ją gaszę to ma być zgaszona
pełno mam przecież do Pana szacunku
nawet się trudzę z ta dużą literą
więc proszę
niech się Pan schowa już w swoim mieszkaniu
bo w moim jest dla nas dwojga za ciasno
zwłaszcza, że nie chce Pan sypiać ze mną
w jednym łóżku