Skip to Content Skip to Search Go to Top Navigation Go to Side Menu


Archive for luty, 2008


Gorączka weekendowych nocy


niedziela, luty 3, 2008

Tuż przed weekendem dziewczęta robią się niegrzeczne…
Piątkowym popołudniem masowo opuszczają duszne biura w których od poniedziałku do piątku robią karierę.
Wychodzą nocą na miasto, w strojach skrupulatnie wcześniej dobranych, by w tej walce godowej mieć większe szanse.

Dołączam do nich radośnie od czasu do czasu. Okiem obserwatora badam tereny na których się znajdziemy.
Mężczyźni…
Tak, ten cały bal przebierańców jest sztuką odgrywaną dla nich - jakkolwiek byśmy temu zaprzeczały – jesteśmy jedni dla drugich i na tym kole kręci się ten świat.

No więc ci mężczyźni… na co dzień toczący walkę o byt, silni, odważni, imponujący nam wiedzą i zaradnością - biednie wyglądają na parkietach nocnych klubów… Niby tańczą, niby rozmawiają, niby piją ale głównie się GAPIĄ.
Tak, GAPIĄ się bo nie ma to nic z subtelnego zerkania, które mnie osobiście jest w stanie poruszyć ogromnie …
Sztuka patrzenia niewątpliwe zatraca się na rzecz gapiostwa [!]

GAPIE są dość odważni. Ociężałym od pewności siebie krokiem (lub nadmiaru alkoholu – albo jedno i drugie – bo to zazwyczaj idzie w parze) podchodzą, zawsze zbyt blisko. Wpychają się z pytaniem wprost w twoje usta (a przecież mówi się do ucha a nie do ust – chyba, że GAPIE zbudowani są inaczej…)
- Jak masz na imię?
Jeszcze żeby miało to dla niego jakiekolwiek znaczenie. Ja wiem, że za pięć minut zapomni.
Fakt, że jest głośno ratuje GAPIA przed totalną kompromitacją – nie słyszę co do mnie mówi.

Alicja z krainy czarów opuszcza te miejsca z ulgą, że bywanie w nich nie jest jej do niczego potrzebne.
Do następnego razu uda jej się jednak znów nabrać ochoty, bowiem taniec godowy wpisany jest w naszą naturę i co jakiś czas musi zostać odtańczony…

Wierzę w Ciebie


sobota, luty 2, 2008

      wierzę w Ciebie agresywnie
      w każdym geście
      gotowym do obrony

      wierzę w Ciebie szlachetnie
      dorabiając sobie ideologię
      do każdego Twojego posunięcia

      wierzę w Ciebie cierpliwie
      ślepa na pomyłki
      a gdy są zbyt natarczywe
      wystarczy, że odwrócę twarz

      wierzę w Ciebie
      bo gdy upadasz
      zawsze potem podnosisz poprzeczkę

      wynoszę Cię do godności egipskich bogów
      gdy kolejny raz wystawiasz
      swoje ciało do walki -
      w moim tańczą motyle
      [!]

      * kawałek jest rzecz jasna średni - łagodnie rzecz ujmując. Jest infantylny i płytki. Ale wrzuciłam go tutaj by pokazać jak ja pięknie potrafię wierzyć w mężczyzn! Ten, który obecnie jest u mojego boku, często zarzuca mi właśnie brak wiary… w Niego. Mylisz się kochany bardzo ale o tym będzie innym razem… :)

      ehh… napisałam to dawno temu dla pewnego sportowca… ;) Sportowiec miał/ma na imię Marcin, choć nie mam pewności czy nadal biega… bo tak szczerze, to nie był w tym za dobry… i chyba to jest w tej historii najbardziej warte sentymentalnego wspomnienia :)