Skip to Content Skip to Search Go to Top Navigation Go to Side Menu


Archive for grudzień, 2008


Last Christmas


wtorek, grudzień 23, 2008

        Fantastycznie upaprane spodnie. Picasso by się nie powstydził.
        Miało być biało jak wtedy, kiedy babcia wieszała na choince prawdziwe cukierki a kot Brylek sypiał przy piecu.
        Coroczna radość ze świąt człowieka dorosłego, to chyba nic innego jak odwoływanie się naszej osobistej głowy do czasów minionych, kiedy rajstopy spadały z tyłka i można było poleżeć pod choinką, która mieniła się wszystkimi kolorami a nie tylko dwoma najmodniejszymi w tym roku. Oczekiwanie na przyjście teściowej nie przebije wypatrywania pierwszej gwiazdy na niebie.

        Sami pomyślcie - co Was dziś raduje w święta? Kontakt z bliskimi – ok, byle to zajęło jeden dzień no góra dwa, bo chciałabym też pospać, poczytać, obejrzeć coś i zrobić tysiące innych rzeczy, które pozwolą mi się w końcu zrelaksować. Prezenty – zazwyczaj nietrafione lub za drogie a jeszcze gorzej jak za tanie, więc coraz częściej zamówione. Wolne? Jak wolne, jak siedzisz przed laptopem… I to wieczne błoto, niby nic z nieba nie leci a pod butami ciągle mokro :(
        Minimalizm biurowych ozdób świątecznych przypomina tylko o tym, że będą urlopy i ktoś będzie walczył ze zniecierpliwieniem innych by odpoczywać mógł ktoś.

        Szczerze cieszą się chyba tylko małe dzieci i jeśli mamy tyle szczęścia, by móc im towarzyszyć w tych chwilach, to może też załapiemy się na kawałek bożonarodzeniowej euforii. Nie czekam więc już na śnieg, tylko na Ciebie Aniołku :)


            Życzę Wam wszystkim, by głowa spisała się w te święta na medal [!]

o.l.story


sobota, grudzień 20, 2008

        na rzęsach noszę nasze ostatnie spotkanie
        kiedy na Twoich ustach zakończyłam dzień
        dziś za daleko jesteś byś mógł mi się śnić
        nie spotykam Cię już
        w szarości biurowych korytarzy
        z podsłuchanych rozmów
        nie wyłapię już Twoich słów

        do tego kurczy mi się już czas
        - nie damy rady się powtórzyć


              Dla Ivi
              [myślcie co chcecie ale i tak nic nie wiecie ;))

Fryne


sobota, grudzień 20, 2008

        Z czerwonego piekła na zielonym płomieniu uniosła się i nie wróciła. Płakali diabli skuleni w kątach a Belzebub gryzł ze złości napięstki. Mefisto w filozoficznej zadumie podpierał brodę kostyczną ręką wzruszał ramieniem. Zgrzytnął Belzebub — dym zasnuł czerwone łóżka — chichocząc dziewczyny zniknęły w płomiennych oparach. Diabli szlochali w głos. Mefisto wzruszył ramieniem. Kiedy Belzebub wstał z pluszowego krzesła i tupnął racicą — znieruchomiały dziewczyny na tapczanach. Cóż — rzekł Mefisto — zbyt piękna — zbyt piękna aby ją potępić.


        Halina Poświatowska


sobota, grudzień 20, 2008

      “… jak to jest, że ktoś rodzi się w poczuciu geniuszu (nasz naród) i nigdy przez setki lat nie pozostawia odciśniętego śladu po tym geniuszu?”


      Krzysztof Pieczyński “Listy z Ameryki”

***


niedziela, grudzień 14, 2008

      niekochani kochają na raz
      na dwa nie starcza im już sił
      wychodzą po razie, nawet przez zamknięte drzwi
      nawet gdy się ich prosi by zostali

      ciała ich szybko się wychładzają, usta wysychają,
      energii do zabawy w dom
      starcza tylko na raz

status: człowiek dorosły


czwartek, grudzień 4, 2008

        Jestem ze świata nakazów i zakazów.
        Całe życie odmawiania, nawet, gdy nie było takiej potrzeby. Tak po prostu, dla ZASADY, bo albo za mało albo za dużo, za daleko, za drogo, za słodko, za wysoko, za bardzo.
        Bez rozpieszczanka i szeroko otwartych drzwi.

        Dziś wiele z tego wynika. Skłonność do melancholii zaburza perspektywę i wykrzywia dzień na wszystkie strony. Korytarzem idę a on staje się węższy i brzydszy by za chwile znów zabłyszczeć światłem dnia.
        Nigdy nie miałam włosów blond. A co jeśli kolory przenikają głąb ciebie i mieszają się z krwią? Czy smutek mam we krwi?