Skip to Content Skip to Search Go to Top Navigation Go to Side Menu


Archive for styczeń, 2009


z tekstów Agnieszki Osieckiej


sobota, styczeń 31, 2009
        Nagłe zastępstwa

        Mężczyźni podejmują się nagłych zastępstw,
        jak w teatrze,
        kinie
        lub szkole.
        Przyjmują ich kobiety o słabych nerwach
        i powstają z tego małżeństwa,
        i rodzą się dzieci,
        które niczemu nie są winne.

        Jeżeli gdzieś jest niebo

        Nie wiedziałam, że tak blisko
        jest to wszystko,
        to wszystko, o co chodzi…
        Nie wiedziałam, że tej zimy
        zatańczymy,
        zatańczymy jak w ogrodzie…
        Nie wiedziałam, że się ręce
        z tego tańca
        jak z wieńca
        nie rozplączą,
        nie wiedziałam, że się serca
        nigdy więcej,
        nigdy więcej nie rozłączą,
        nie wiedziałam, że to można - tak bez tchu…
        nie wiedziałam, że ja także będę Ewą,
        nie wierzyłam, nie czekałam, nie przeczułam w głębi snu
        że jeżeli gdzieś jest niebo,
        to tu, to tu.

        Nie wiedziałam, że się serca tak ostudzą,
        uwierzyłam, że umiera się parami,
        nie wiedziałam, że się ludzie różnie budzą
        jak okręty, nie te same, choć w tej samej wciąż przystani…

        Nie wiedziałam, że to można - tak bez tchu…
        Nie wiedziałam, że odfrunie, co się rzekło,
        nie czekałam, nie cierpiałam, nie przeczułam w głębi snu, że jeżeli gdzieś jest piekło,
        to tu.

sen o spadaniu 3


czwartek, styczeń 29, 2009

        Z Jego uśmiechów uzbierałam koszyk słodkich malin
        trzymam go dziś pod poduszką
        i zjadam po jednej przed snem

        W ciągu dnia odbywam podróże do Niego
        w których uśmiecham się niesfornie
        i staram się mówić mądrze
        choć w trybie przypuszczającym
        On odpowiada
        jeśli może…

        -

        Ile już jest Jego we mnie
        a dokąd to jeszcze Ja?
        I co mi zostanie
        jeśli pozwolę Mu odejść?
        Stale pamiętam i czuję
        i nie wiem
        i nie pytam

sen o spadaniu 2


sobota, styczeń 24, 2009
            kradnę Go po kawałku
            w taki sposób jest mi łatwiej
            i nikt nie zauważa jak Go ubywa
            tam, po drugiej stronie

            składam potem te kawałki
            w zaciszu swojego pokoju
            wolnych chwilach
            uprawiam nad nimi czary

            z dnia na dzień przybywa mi rumieńców
            - już mogę spojrzeć mu w oczy

            niecierpliwie i pośpiesznie
            dopełniam czynu
            na końcu tej pracy
            czeka mnie pieszczota Jego rąk
            i słowa
            już tylko na własność moją osobistą

sen o spadaniu


środa, styczeń 21, 2009

        Opowiem Ci o brzuchu
        w którym trzepocze milion
        uwięzionych ptaków
        o rozkołysanych biodrach
        drżących dłoniach
        i nabrzmiałych ustach

        kiedyś Ci opowiem
        a tymczasem
        wszystko to ukryłam
        w płaczących
        czerwonych ścianach
        kamienic

Podziękowanie


poniedziałek, styczeń 19, 2009

        Wiele zawdzięczam
        tym, których nie kocham.

        Ulgę, z jaką się godzę,
        że bliżsi są komu innemu.
        Radość, że nie ja jestem
        wilkiem ich owieczek.

        Pokój mi z nimi
        i wolność mi z nimi,
        a tego miłość ani dać nie może,
        ani brać nie potrafi.

        Nie czekam na nich
        od okna do drzwi.
        Cierpliwa
        prawie jak słoneczny zegar,
        wybaczam,
        miłość nie wybaczyłaby nigdy.

        Od spotkania do listu
        nie wieczność upływa,
        ale po prostu kilka dni albo tygodni.

        Podróże z nimi zawsze są udane,
        koncerty wysłuchane,
        katedry zwiedzone,
        krajobrazy wyraźne.

        A kiedy nas rozdzielą
        siedem gór i rzek,
        są to góry i rzeki
        dobrze znane z mapy.

        Ich zasługa,
        jeżeli żyję w trzech wymiarach,
        przestrzeni nielirycznej i nieretorycznej
        prawdziwym, bo ruchomym horyzontem.

        Sami nie wiedzą,
        ile niosą w rękach pustych.
        “Nic im nie jestem winna” -
        powiedziałaby miłość
        a ten otwarty temat.

        Wisława Szymborska

Pozornie bez zmian


sobota, styczeń 17, 2009

        Gdyby Ciebie tam nie było
        ten czas
        zamknięty w ramy
        oznaczony datami
        byłby cichszy
        mniej gwałtowny
        uboższy
        o kilka porywów serca
        o dwa oddechy krzepnąca na mrozie

        Proszę, nie żegnaj mnie uśmiechem
        lecz długim, pełnym smutku spojrzeniem
        wtedy będę wiedziała
        że ten czas
        i dla Ciebie też
        zastygł w kształt
        nieomal doskonały