Cenię polskie „kawałki” za teksty, które często są dobre, które często są TREŚCIAMI. W porównaniu z anglojęzycznym bełkotem wypadają naprawdę świetnie.
Cenię teksty Fisza za fantastyczne gry słowne, pełne emocjonalnego ekshibicjonizmu, dowcipu i ciągłego zdziwienia światem. Fisz wychodzi poza getto osiedlowych historii w których naprężeni i upaleni ziomale rozprawiają o trudach życia w szarej rzeczywistości. To artysta pozbawiony samochwalstwa i pozy, tak wszechobecnej w hip hopie. Muzycznie to też zupełnie inna jakość.
Totalnie zapadam się w te płyty – od powolnego rozkręcania się do ekscytacji. Wierzę w jego twórczość bezgranicznie. Jestem absolutnie bezkrytyczna dla tego co wydał dotychczas, bo nie ma w tym słabych miejsc.
Osobiście sprawdziłam, że live wypada tak samo ŚWIETNIE o ile nie lepiej.
Nie przepadam za halowymi koncertami i stąd też grupy typu Tworzywo Sztuczne mają u mnie sporą przewagę już na starcie nad np. Madonną. Jeśli już idę na koncert chce widzieć artystę, chce słyszeć jak łapie oddech, zobaczyć że się poci… Chcę móc spojrzeć w oczy każdemu z muzyków i usłyszeć całym ciałem to co grają.
Dodam jeszcze, że bity Emade i zmysłowe rozleniwienie w wokalu Fisza, to cudownie seksowne połączenie… Moja „nocna”
składanka: Superfrajer, Sznurowadła, Loff, Zapomnij, Idzie miłość, Iron Maiden, Heavi Metal, Dynamit, Narkotyk…
Pierwszy raz usłyszałam i zobaczyłam Fisza w tym kawałku: Polepiony. Wydanie tej debiutanckiej płyty wielu uważa za moment przełomowy historii polskiego hip hopu.
Klika innych klipów: Warszawka , Sznurowadła, Nie bo nie, Heavi Metal, Tajemnica. A tutaj Panowie Waglewscy w komplecie.
Ostatnia płyta Fisza „Heavi Metal” różni się nieco od wszystkich wcześniejszych. To płyta melodyjna i elektryczna zarazem. Jestem wielką fanką tego krążka.
—————-
[...] Potrzebuję iluzji, złudzeń jak powietrza
Bo nie mogę przestać pompować mego serca
Wdychać i wydychać i być świadkiem samego siebie
Widzieć jak idę, jak mówię albo bezczynnie stoję jak mebel
Zanim trawa porośnie na mym grobie mam pewne wątpliwości
Nie lubię ciemności, niskich temperatur ani zimnych kobiet
Martwy punkt, ale nie w lusterku tylko gdzieś tam w sercu
Ja chcę specjalnych efektów, chcę kolorów bez zakłóceń
…
To ja chcę ustać o własnych nogach i rozdziawionych ustach
Bo jestem furiat oczekujący cudów
Chcę prawdziwej fabryki snów, a nie znów marnej podróbki Hollywood’u
Czy będzie happy end, trzeba pytać reżysera
By żyć wiecznie wystarczy nie umierać [...]
Furiat, Heavy Metal