Skip to Content Skip to Search Go to Top Navigation Go to Side Menu



niedziela, wrzesień 13, 2009

          Wysłałam do Ciebie wiadomość
          wartość jej szacuję
          na trzy dni milczenia i jeden wzruszenia
          gdy już odważysz się spojrzeć mi w oczy

***


piątek, sierpień 21, 2009

          Stan serca – minus jedenaście
          chcę coś powiedzieć
          - nie mówię
          mierzę temperaturę powietrza
          mocno na plusie

          jestem świadoma tego, że mnie pragniesz
          tak odważnie patrzysz za mną
          ja nie odwracam głowy ani na chwilę

          stan serca nadal ujemny

***


piątek, sierpień 14, 2009

        zapragnęłam wejść na to drzewo
        które rośnie dumnie
        pod moim oknem
        stoi tam i nawet nie wie
        że przesłania mi cały widok
        jedyne co ma mi do zaoferowania
        to ruchome szczeliny między liśćmi
        poprzez które wyłapuje kawałki
        obrazu tego świata

        Ty dajesz mi znacznie mniej
        i mimo że nie wystajesz pod moim oknem
        wypełniasz całą moją głowę

        patrzysz na mnie
        mrużąc przy tym oczy

        zapragnęłam wejść na Ciebie

sen o spadaniu cd


piątek, maj 8, 2009

      Pierwszy wieczór już spłoszył mój spokój
      od tamtej pory
      niezcałowanymi ustami
      szeptałam do Niego wyznania
      które następnie
      zanim je usłyszał
      topiłam w słonej wodzie
      -
      Z miłości której nie widać
      nie będziemy rozliczeni

Efieszet przy mikrofonie


sobota, kwiecień 18, 2009

      Cenię polskie „kawałki” za teksty, które często są dobre, które często są TREŚCIAMI. W porównaniu z anglojęzycznym bełkotem wypadają naprawdę świetnie.
      Cenię teksty Fisza za fantastyczne gry słowne, pełne emocjonalnego ekshibicjonizmu, dowcipu i ciągłego zdziwienia światem. Fisz wychodzi poza getto osiedlowych historii w których naprężeni i upaleni ziomale rozprawiają o trudach życia w szarej rzeczywistości. To artysta pozbawiony samochwalstwa i pozy, tak wszechobecnej w hip hopie. Muzycznie to też zupełnie inna jakość.

      Totalnie zapadam się w te płyty – od powolnego rozkręcania się do ekscytacji. Wierzę w jego twórczość bezgranicznie. Jestem absolutnie bezkrytyczna dla tego co wydał dotychczas, bo nie ma w tym słabych miejsc.

      Osobiście sprawdziłam, że live wypada tak samo ŚWIETNIE o ile nie lepiej.
      Nie przepadam za halowymi koncertami i stąd też grupy typu Tworzywo Sztuczne mają u mnie sporą przewagę już na starcie nad np. Madonną. Jeśli już idę na koncert chce widzieć artystę, chce słyszeć jak łapie oddech, zobaczyć że się poci… Chcę móc spojrzeć w oczy każdemu z muzyków i usłyszeć całym ciałem to co grają.

      Dodam jeszcze, że bity Emade i zmysłowe rozleniwienie w wokalu Fisza, to cudownie seksowne połączenie… Moja „nocna” :) składanka: Superfrajer, Sznurowadła, Loff, Zapomnij, Idzie miłość, Iron Maiden, Heavi Metal, Dynamit, Narkotyk…

      Pierwszy raz usłyszałam i zobaczyłam Fisza w tym kawałku: Polepiony. Wydanie tej debiutanckiej płyty wielu uważa za moment przełomowy historii polskiego hip hopu.

      Klika innych klipów: Warszawka , Sznurowadła, Nie bo nie, Heavi Metal, Tajemnica. A tutaj Panowie Waglewscy w komplecie.

      Ostatnia płyta Fisza „Heavi Metal” różni się nieco od wszystkich wcześniejszych. To płyta melodyjna i elektryczna zarazem. Jestem wielką fanką tego krążka.

      —————-

      [...] Potrzebuję iluzji, złudzeń jak powietrza
      Bo nie mogę przestać pompować mego serca
      Wdychać i wydychać i być świadkiem samego siebie
      Widzieć jak idę, jak mówię albo bezczynnie stoję jak mebel
      Zanim trawa porośnie na mym grobie mam pewne wątpliwości
      Nie lubię ciemności, niskich temperatur ani zimnych kobiet
      Martwy punkt, ale nie w lusterku tylko gdzieś tam w sercu
      Ja chcę specjalnych efektów, chcę kolorów bez zakłóceń

      To ja chcę ustać o własnych nogach i rozdziawionych ustach
      Bo jestem furiat oczekujący cudów
      Chcę prawdziwej fabryki snów, a nie znów marnej podróbki Hollywood’u
      Czy będzie happy end, trzeba pytać reżysera
      By żyć wiecznie wystarczy nie umierać [...]

      Furiat, Heavy Metal

niecałe prawdy


piątek, kwiecień 3, 2009

        Chciałabym Ci coś ważnego powiedzieć
        ale nie mówię,
        nie mówię już nic do Ciebie
        udaję, że rozumiem
        że godzę się z losem
        i pochylam przed nim czoło

        jednak wolność słowa jaką mi dajesz
        jaką wręcz wymuszasz na mnie
        jest wciąż paraliżująca

        na tylnym siedzeniu samochodu
        można tak wiele przemilczeć

***


niedziela, marzec 15, 2009

            Chcę przychodzić do Ciebie nocą
            milcząco owijać się wokół Ciebie
            a nawet, jeśli coś powiem -
            nocne słowa niech mają ważność tylko do wschodu słońca

            chcę wtedy mówić do Ciebie wszystko, co przyjdzie do głowy
            chcę móc trzymać Cię za rękę
            i chcę mieć na to dużo czasu
            i nie myśleć przy tym, że za dnia
            zginę pod ciężarem tych wydarzeń

***


niedziela, marzec 8, 2009

        Są takie spotkania, które powodują, że brak ci tchu
        spotkania całkiem nie po drodze -

        a jednak się zdarzyło
        że Jego słowa dotarły do mnie z tak bardzo bliska
        Jego usta poruszały się szybko
        by nadać tempo tej chwili

        - od lat nie widziałam tych ust
        a zmieniły się tak bardzo

Ratunku, jestem romantyczna!


wtorek, luty 24, 2009

        Żyłam w przekonaniu, że nie należę do typów „romantycznych”. Nie jestem przecież sentymentalna, nie wzruszam się rocznicami, nie trawię niespodzianek, nie lubię słowa „przepraszam”, nie wybaczam i nie wracam. Łatwo pozbywam się rzeczy, często gubię ludzi… Uważałam się za kobietę mocno osadzoną w czasach, w których żyje, goniącą za postępem, niezależną i nade wszystko ceniącą wolność i swoją przestrzeń osobistą.

        Tak było aż do dnia, w którym obejrzałam film „Becoming Jane”. Akacja osadzona na początku XIX wieku, zbudowana wokół życia pisarki Jane Austen, autorki takich powieści jak „Duma i uprzedzenie” czy “Mansfield Park”.
        Film myślę całkiem przeciętny tylko, że gdzieś od połowy obejrzany przez łzy. Dlaczego?

        DLATEGO ŻE ON KOCHA JĄ A ONA JEGO, ALE NIE MOGĄ BYĆ RAZEM :(

        Banalniej być nie może a jednak chwyciło za serce.
        Trzy kluczowe dla ich miłości sceny:
        1. Kiedy pierwszy raz się całują [00:59]
        2. Kiedy się kłócą a potem znów całują [01:24]
        3. Kiedy się rozstają [01:34]
        - obejrzałam po kilka razy każdą [!!]

        I tak oto wizja samej siebie, w 28 roku mojego życia padła przygnieciona dramaturgią tej prostej historii.

        Jeśli jednak robię już ten rachunek sumienia to czas się przyznać do tego, że moje ukochane filmy to m.in. „Wichry namiętności”, „Duma i uprzedzenie”, „Pokuta” i jeszcze parę innych w tym stylu… Jeśli do tego dodamy, że mężczyzna idealny to dla mnie Michał Żebrowski to chyba już wszystko jasne – jestem przypadkiem beznadziejnym [!] – Boshe, czy to ULECZALNE? Czy na to się UMIERA? To ja już wiem skąd te wszystkie „mezalianse” w moim życiorysie…

        Magia tamtych czasów to bez wątpienia ówcześni mężczyźni – waleczni, niesforni, dumni i uparci dżentelmeni, którzy przybywali na koniu by zdobyć serce damy. I to jak oni PATRZYLI na te kobiety! Jak Lefroy patrzył na Jane[!] Ja ciągle wierzę, że sposób w jaki mężczyzna patrzy na kobietę może zmienić jej życie.

        Dziś Panowie staliście się leniwi, przez co my stałyśmy się łatwe… Dziś szybko znaczy dobrze: chcesz to chodź - nie, to trafi się inna jakaś… Gdyby tak któryś zechciał się postarać, powalczyć o to zainteresowanie, zaimponować czymś, upolować zwierze, pobić kogoś bo był niemiły dla damy… Ja wiem, że na co dzień wmawiamy wam, że to dziecinada i mamy to gdzieś - KŁAMIEMY

        Stało się. Obrazy z życia angielskiej klasy wyższej z początku XIX zawładnęły moją duszą i sercem. Więcej grzechów nie pamiętam i niczego nie żałuje.

***


piątek, luty 13, 2009
        Rozegrałeś już dawno wszystkie swoje karty, więc oboje świadomie odliczamy czas do końca.
        A kiedy to się skończy nastanie lato. Bez wielkiej rewolucji, gromów z nieba.
        Przez chwilę jeszcze tylko pomyślimy o tym, co się już nie zdarzy, o planach, których nie mieliśmy o tym, że byliśmy jednymi z wielu.

        To będzie bardzo ciepłe lato, drzewa obrodzą słodkimi owocami a moje serce zakwitnie spokojem
        pachnącym dobrą przyszłością. Ocierając pot z czoła jeszcze raz przypomnisz nam jak to się zaczęło.

        Poranek następnego dnia obudzi nas upiornie krwawym wschodem słońca.

        Nigdy więcej już nie będzie takiego rozstania.